Strefa Wiedzy i Działania

Hipoterapia – wsparcie na 4 kopyta

Kiedy spacerujemy w pobliżu padoku i widzimy dziecko siedzące na koniu, nasz mózg często podsuwa nam prosty obrazek: relaks, rekreacja, miłe popołudnie na łonie natury. Widzimy uśmiech, słyszymy stukot kopyt i myślimy: „jaka fajna przejażdżka”. Jednak dla rodzica dziecka z mózgowym porażeniem dziecięcym, autyzmem czy zespołem Downa, ten obrazek znaczy coś zupełnie innego. To nie jest zabawa w kowbojów. To ciężka, precyzyjna praca nad każdym mięśniem i emocją. To rehabilitacja, która pachnie sianem i daje nadzieję tam, gdzie tradycyjne metody napotykają na mur.

W Fundacji „Bogumilskie Anioły” i zaprzyjaźnionym SOSW w Bogumiłku doskonale wiemy, że koń to nie sprzęt sportowy. To żywy, czujący partner – lub jak fachowo mówimy: współterapeuta. Dlaczego jego rola jest tak nieoceniona i dlaczego tak zawzięcie walczymy o infrastrukturę do tych zajęć? Zapraszamy Was w podróż do świata, w którym leczenie ma cztery nogi.

Więcej niż ciepły fotel – fizyka, która czyni cuda

Zacznijmy od ciała, bo tu efekty hipoterapii są często najbardziej namacalne. Hipoterapia to forma wieloprofilowej rehabilitacji, która swoją specyfikę zawdzięcza właśnie obecności zwierzęcia. Co takiego ma w sobie koń, czego nie ma materac na sali gimnastycznej czy najlepsza piłka rehabilitacyjna?

Przede wszystkim – ruch. Kiedy koń idzie stępem (najwolniejszym chodem), jego grzbiet porusza się w trzech płaszczyznach: góra-dół, prawo-lewo i przód-tył. To niesamowite, ale ten wzorzec ruchowy jest niemal identyczny z tym, jaki wykonuje miednica zdrowego człowieka podczas chodzenia. Dla dziecka, które porusza się na wózku inwalidzkim i nigdy nie postawiło samodzielnie kroku, siedzenie na idącym koniu jest sygnałem dla mózgu: „zobacz, tak to jest chodzić”. Ciało zaczyna „pamiętać” i uczyć się prawidłowych napięć.

Drugim sekretem jest temperatura. Temperatura ciała konia jest wyższa od temperatury człowieka o około jeden stopień. Dla spiętych, przykurczonych mięśni (częstych np. przy porażeniach mózgowych), koński grzbiet działa jak wielki, żywy termofor. Ciepło przenika do nóg jeźdźca, powodując rozluźnienie, którego często nie udaje się osiągnąć podczas bolesnych masaży.

Terapeuta, który nie ocenia

Jednak hipoterapia to nie tylko fizyka i biomechanika. To przede wszystkim psychologia. W świecie pełnym barier, ocen i spojrzeń, koń jest oazą akceptacji. Zwierzęciu jest absolutnie wszystko jedno, czy jego jeździec mówi płynnie, czy wydaje nieskoordynowane dźwięki. Nie obchodzi go, czy dziecko ma markowe buty, czy ortezy. Koń reaguje na emocje, na dotyk, na intencje.

Dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, które na co dzień zmagają się z niezrozumieniem, ta relacja jest fundamentalna. Koń jest duży i silny – zapanowanie nad nim (nawet symboliczne, pod okiem instruktora) daje potężny zastrzyk pewności siebie. Poczucie sprawstwa („jadę!”, „kieruję!”) buduje wiarę we własne siły, która potem procentuje w szkole i w domu. To wielopłaszczyznowe oddziaływanie na dziecko lub osobę dorosłą sprawia, że terapia staje się przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.

Dlaczego walczymy o dach nad głową?

Skoro hipoterapia jest tak cudowna, dlaczego wciąż prosimy o wsparcie w tym zakresie? Ponieważ natura bywa nieprzewidywalna. W lipcu 2021 roku przez gminę Lelów i Koniecpol przeszedł potężny huragan. Żywioł nie oszczędził naszego Ośrodka w Bogumiłku. Wiatr zniszczył zabytkowe drzewa, budynki gospodarcze, ale przede wszystkim odebrał nam całoroczną krytą ujeżdżalnię.

W rehabilitacji kluczem do sukcesu jest regularność. Dziecko nie może ćwiczyć tylko wtedy, gdy świeci słońce. Przerwa w terapii jesienią i zimą, spowodowana brakiem zadaszenia, oznacza często regres i utratę wypracowanych w lecie postępów. Dlatego tak głośno mówiliśmy o tym problemie podczas akcji rowerowej, zbierając środki na nowy, kryty lonżownik. To nie jest fanaberia – to kwestia ciągłości leczenia dla naszych wychowanków.

Lekcja uważności

Hipoterapia uczy nas wszystkich – terapeutów, rodziców i dzieci – uważności. Tutaj nic nie dzieje się szybko. Trzeba wyczyścić sierść, poczuć jej szorstkość, poczuć zapach stajni, zaufać zwierzęciu. To terapia zmysłów, która wycisza i pozwala skupić się na „tu i teraz”.

Kiedy następnym razem usłyszysz o zbiórce na hipoterapię w Bogumiłku, nie myśl o „przejażdżkach na kucykach”. Pomyśl o dzieciach, które dzięki tym zajęciom po raz pierwszy czują, jak to jest chodzić. Pomyśl o cieple, które rozluźnia bolesne skurcze. Pomyśl o uśmiechu kogoś, kto właśnie poczuł się ważny i sprawczy. To jest właśnie magia, która dzieje się na końskim grzbiecie – magia, którą wspólnie z Wami chcemy pielęgnować przez okrągły rok.

Przeczytaj także:

Zdarzają się podróże, których nie można mierzyć w kilometrach, a w ilości dobra, jakie ze sobą niosą. Dokładnie taka…

W Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym im. Jana Brzechwy w Bogumiłku w maju 2025 r. odbyło się wyjątkowe spotkanie z Panią…

Kiedy na świecie pojawia się dziecko z niepełnosprawnością lub gdy choroba dotyka dorosłego członka rodziny, świat staje na głowie….

Kto powiedział, że w marcu musimy jeszcze marznąć w oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę? W SOSW w Bogumiłku udowodniliśmy, że…

Komunikacja kojarzy nam się zazwyczaj z rozmową. Słowami opisujemy radość, strach, ból czy ekscytację. Ale co dzieje się w…

Czy wiesz, że cyferki w Twoim PIT mają magiczną moc? Dla systemu podatkowego 1,5% to tylko ułamek statystyki. Dla…

Menu
Kontakt